Droga do wolności Świadectwo:
Ricky
Moim opiekunem jest Richard Degarmo. Zalogowałem się w tym serwisie, ponieważ wiedziałem, że kroczę drogą samozagłady. Od wielu lat jestem osobą duchowną i zachęciłem wielu ludzi do skorzystania z kursu Droga do wolności. Jednak sam nigdy go nie przerobiłem. W ubiegłym roku zacząłem odczuwać coraz większy stres i depresję związane z pracą zawodową. Napięcie rozładowywałem separując się od ludzi i godzinami grając w internetowe gry. Szybko zauważyłem, że wiele osób romansuje w trakcie gier i w pewnej chwili sam zacząłem to robić. Szybko uzależniłem się od tego świata fantazji, w którym mogłem zdobywać kolejne kobiety. Obawa przed przyłapaniem i utratą pracy oraz okryciem rodziny wstydem tylko zwiększała mój poziom adrenaliny. Wielokrotnie próbowałem przestać, ale bezskutecznie. Zacząłem mieć problemy w pracy i w domu. Żyłem w bezustannym stresie, byłem kłębkiem nerwów, a na dodatek odsunąłem się od żony. Zacząłem ją obwiniać o mój grzech. W końcu zalogowałem się w tym kursie, bowiem zdałem sobie sprawę, że jeśli się nie zatrzymam, czeka mnie hańba, poniżenie oraz utrata rodziny i pracy. Nadal jednak byłem dumnym człowiekiem (uważałem się za lepszego od osób uzależnionych od pornografii) i tak naprawdę wcale nie chciałem zerwać z grzechem. Mój grzech stał się dla mnie takim pokrzepieniem, że nie miałem ochoty żyć bez niego. Bóg powoli zaczął do mnie przemawiać i doprowadził do pokuty. Wiele godzin pościłem i płakałem z żalu za grzech. Choć dwukrotnie upadłem od chwili rozpoczęcia tego kursu, Bóg pokazał mi, że romansowanie przez internet nie jest żadnym rozwiązaniem, a jedynie karmieniem się brudnymi myślami, które czynią spustoszenie w mojej duszy. Dzięki Bożej łasce stałem się lepszym mężem, ojcem i duchownym. Pan sprawił, że otrzymałem też owoce Ducha. Przez lata modliłem się o łagodność, uprzejmość i opanowanie. Teraz zaczynam je dostrzegać w swoim życiu. Dzięki Bogu wreszcie jestem wolny, nareszcie wolny!